Asocjacje
Posted in Bez kategorii on 11/11/2011 11:19 pm by japaulaNierzadko spotykam się z okolicznościami, w których kiedy słyszę jak na imię swemu dziecku dali jego rodzice zbiera mi się na śmiech. A to najbardziej łagodna reakcja. Nierzadko bywa także, że chce mi się ryczeć, bywam zrezygnowany, zmieszany, po prostu nie mogę tego pojąć. O smaku się ponoć nie sprzecza, to co może nie przypadać do gustu mojej osobie, pozostali mają prawo uważać za perfekcję – i na odwrót. Rzecz jednak w tym, iż myślę, że co poniektóre imiona tak dogłębnie wryte są w naszych umysłach, tak bezdyskusyjnie się nam z czymś lub kimś jawią, że ogromnym niebezpieczeństwem jest nazywanie tak swych pociech, które dodatkowo mają nasze nazwisko. Spotkałem się np. z człowiekiem o imieniu Adolf, i wcale nie był z Niemiec. W swoim życiu miałem możliwość uścisnąć dłoń Albinowi, który wcale nie posiadał bladej skóry oraz Alfonsowi, który bynajmniej zarabiał na życie zasiadając w redakcji w dzienniku – i nie była to przykrywka. W sferze politycznej naszego kraju głośno pokazują się także mężczyźni o ciekawie brzmiących imionach Maria – jest przecież Pan Rokita a także nowy prezydent Komorowski – czy wam też coś tu nie śmierdzi? Jeżeli chodzi o damy, moja koleżanka nazywa się Genowefa i nawet nie pytajcie czy ma na nazwisko Pigwa. Jest też Sonia, która kojarzy mi się z malutkim, niegroźnym chomikiem, którego umieszcza się w klatce, no i Żaklina, której imię ledwo przechodzi mi przez usta. Uważam, że im dłużej i bardziej rodzice główkują nad imionami dla swych pociech, tym bardziej dramatyczne są tego skutki.